Powoli wracam do życia po chorobie- na początku zeszłego tygodnia zaatakowała mnie angina. A anginy nie miałam dobre z 15 lat! Ale już przechodzi, nawet gorączka zanikła. Teraz tylko nastrój jeszcze szwankuje, ale mam nadzieję, że po jutrzejszym dniu (w którym nie mam zamiaru myśleć ani o pracy, ani o rzeczach do zrobienia) wyjdę na prostą i mój optymizm powróci :))).
A dzisiaj pokażę Wam w końcu dwie skrzyneczki, które już jakiś czas u mnie leżą, już polakierowane i mają w najbliższych dniach iść do klientów :).
Skrzyneczka pierwsza- w kwiaty, wiem, że jej przeznaczeniem jest obdarowanie imieninowe koleżanki mojej klientki ;).



I druga skrzyneczka, nieco mniejsza bo i przeznaczona dla jakiejś Małej Istoty na jej małe skarby ;).



A na sam koniec to chcę Was wszystkie przeprosić, że nie odwiedzam Waszych blogów tak często jakbym chciała :). I nawet poprawy obiecać nie mogę, bo nie wiem czy dam radę się poprawić... ;)
Pozdrawiam wszystkich serdecznie :))).
Ostatnio cierpię na chroniczny brak czasu. Odkąd załapałam prace dodatkową (która będzie się ciągnąć przez 2 miesiące jeszcze) to w tygodniu wychodzę o 6.30 do pracy, po pracy biegnę na tą dodatkową, do domu wracam ok. 19, w soboty pracuję. I jak wracam to padam na ryjek i marzę o kąpieli i łóżku.
A tu posprzątać trzeba (a raczej nieco ogarnąć), nadrobić zaległości rodzinne. Zaczynam roznosić zaproszenia na ślub, więc i na to muszę jakoś czas znaleźć...
Na szczęście niedziele mam (przeważnie) wolne. I w niedzielę trzeba nadrobić zaległości w:
- czytaniu- dawno już zaczęłam czytać "Miłość po polsku" Gretkowskiej i nie daję rady dokończyć. Chyba jutro musi nadejść ten czas ;)
- internecie: blogi- nie udaje mi się Was poczytac dokładniej- za co niniejszym przepraszam, a na Forum Kobiet moderatorka powinna wpadać częśniej ;)
- dekupażu- drewniane jajka mają tylko trawkę namalowaną, 2 świeczki czekają na zrobienie czegoś wielkanocnego, butelka czeka na lakier, 2 skrzynki na pomalowanie, zrobienie pęknięć i lakier (a wlaśnie jaki lakier kupić pod crackle dwuskładnikowe?).
A teraz przedstawiam rezultaty ostatnich dwóch niedziel (przynajmniej świeczki dokańczam, bo resztę robię "po trochu" ;)):
Pierwsza świeczka:

Druga:

I trzecia- jak dla mnie wygląda na bożonarodzeniową, ale tak chciała klientka, a wiadomo, że klient nasz pan ;)))

Sylwia z Filcowych wybryków zaprosiła mnie do zabawy w napisanie Wam kilku rzeczy, których o mnie nie wiecie ;). Do zabawy się przyłączam i zdradzam swe tajemnice:
- uwielbiam czytać książki, obecnie moją ulubioną autorką jest Jodi Picoult,
- bardzo nie lubię sprzątać, choć ostatnio widać poprawę, bo nieporządek zaczyna mi przeszkadzać ;),
- nie potrafię zasnąć bez dokładnego zmycia makijażu, przemycia twarzy tonikiem, nakremowania się i umycia zębów (naprawdę nie umiem, nawet jak jestem skonana po imprezie te punkty MUSZĘ odhaczyć;))
- skończyłam studia i jestem magistrem pedagogiki społecznej,
- mam trójkę rodzeństwa, wszyscy młodsi- o 2, 6 i 8 lat,
- w sierpniu wychodzę za mąż ;).
Mam nadzieję, że to wystarczy ;). I że się miło czytało :P.
A do zabawy zapraszam Paulinę z Sodalit-Art :))).
Wczoraj przyszedł do mnie zamówiony towar- medium do świec, 3 podstawowe kolory farb akrylowych, primer trochę serwetek, medium do spękań i kilka przedmiotów do ozdabiania :).
Za świece można najszybciej się "wziąć", nie potrzebują specjalnego przygotowania, więc wczoraj wzięłam się za nie :). Trochę pobawiłam kolorami- mieszanie ich razem, a potem jeszcze z medium i w końcu malowanie świec.
Efekty widoczne poniżej:

I już mam pomysły na kolejne rzeczy- butelka, wielkanocne jajka, skrzyneczki... Ach będzie się działo :D.